młody jest pierwszy raz chory. charczy, rzęzi, kaszle i ma katar. poza tym uśmiecha się i patrzy zachłannie przez okno, jakby z wyrzutem, że taka ładna pogoda a my siedzimy w domu.
leczymy się homeopatycznie co wśród niektórych wywołuje reakcje wręcz agresywne.
poza tym mam czas na napisanie magisterki do końca sierpnia, co daje mi jakieś 5 miesięcy na pracę a czasu zupełny brak. im mały robi się większy tym trudniej go okiełznać i zająć się czymś innym niż przytrzymywanie, dokarmianie, podawanie, przebieranie etc.
a mi coraz częściej chodzi po głowie aby strzelić sobie taki fryz:
foto from: http://www.facebook.com/pages/Dreads/165784906772549

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz