Szczerze mówiąc powrót do pracy trochę mnie przygnębił. Dociera do mnie, że czas mija nieubłaganie. Mały rośnie jak na drożdżach, rosną moje bicepsy od noszenia go na rękach :) muszę znaleźć rozwiązanie kto z nim zostanie, kiedy ja będę pracować. Ja wiem, niektórzy myślą, że moja praca przed komputerem nie jest tak obciążająca ale jednak ciężko klikać i pilnować maluszka.
a tak poza tym to myślę, że nasz system wymuszający powrót do pracy po zaledwie 4 miesiącach jest do bani.
piątek, 30 grudnia 2011
poniedziałek, 21 listopada 2011
czas się ruszyć
http://www.divine.ca - pomysły na proste ćwiczenia do wykonania w domu; dobrane odpowiednio do partii, którą chce się wytrenować
http://www.womenshealthmag.com/fitness/workout-routines-by-body-type - ćwiczenia według typu sylwetki
teraz nie mam już wymówki, że nie wiem co zrobić z pociążowymi kilogramami :)
http://www.womenshealthmag.com/fitness/workout-routines-by-body-type - ćwiczenia według typu sylwetki
teraz nie mam już wymówki, że nie wiem co zrobić z pociążowymi kilogramami :)
sobota, 19 listopada 2011
urlop macierzyński
urlop macierzyński to oksymoron.
but still - love is all around me.
zaczynam tęsknić za robieniem różnych dziwnych rzeczy.
but still - love is all around me.
zaczynam tęsknić za robieniem różnych dziwnych rzeczy.
sobota, 12 listopada 2011
czwartek, 10 listopada 2011
za dużo pomysłów
mam za dużo pomysłów i za mało czasu na ich realizację. a jak już mam chwilę czasu, to okazuje się, że zegarek wybija 2 w nocy i generalnie tego co mi się chciało już mi się nie chce :)
ale pomysły mam. na nowe przedsięwzięcie. może niedługo uda się je zrealizować.
ale pomysły mam. na nowe przedsięwzięcie. może niedługo uda się je zrealizować.
niedziela, 6 listopada 2011
stało się :)
Już jakiś czas temu na świat przyszedł Igor. Troski ciążowe poszły w niepamięć a ręce są pełne nowych obowiązków, tak że czasu na blogowanie zupełnie nie starcza. Powoli wracają mi zdrowe zmysły choć przy aktualnym stanie zmęczenia ciężko jest mnie nazwać zupełnie normalną osobą.
Aktualnie marzę o przespanej nocy, ciepłym obiedzie i wannie pełnej piany. Fajne jest to, że marzenia się kiedyś spełnią. Choć zapewne jeszcze nie dziś.
from: http://7beaches.tumblr.com/
Aktualnie marzę o przespanej nocy, ciepłym obiedzie i wannie pełnej piany. Fajne jest to, że marzenia się kiedyś spełnią. Choć zapewne jeszcze nie dziś.
from: http://7beaches.tumblr.com/
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
dziś się okaże
wieczorem na kontrolę. sama nie wiem co bym wolała - dowiedzieć się, że to już czas czy czekać aż mały sam się zdecyduje.
tymczasem w ramach nakazu leżenia szyję. może niebawem pokaże co.
tymczasem w ramach nakazu leżenia szyję. może niebawem pokaże co.
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
i mamy sierpień
zupełnie z nienacka już sierpień.
ja ciągle prawie-leżąca. prawie, bo nie umiem wyleżeć non stop w łóżku i dostałam dyspensę na jeden "spacer samochodowy" dziennie. pod warunkiem, że samochód będzie pod klatką a ja nie ruszę więcej nogą ani ręką niż do wejścia/wyjścia. wszelakie zakupy odpadają ale w gości pojechać można.
napisałabym, że brzuch mam ogromny, ale to nieprawda. zdiagnozowana mała ilość wód płodowych. w poniedziałek dowiemy się, czy będziemy wywoływać poród.
ja ciągle prawie-leżąca. prawie, bo nie umiem wyleżeć non stop w łóżku i dostałam dyspensę na jeden "spacer samochodowy" dziennie. pod warunkiem, że samochód będzie pod klatką a ja nie ruszę więcej nogą ani ręką niż do wejścia/wyjścia. wszelakie zakupy odpadają ale w gości pojechać można.
napisałabym, że brzuch mam ogromny, ale to nieprawda. zdiagnozowana mała ilość wód płodowych. w poniedziałek dowiemy się, czy będziemy wywoływać poród.
poniedziałek, 25 lipca 2011
przeprowadzka - kolejna
ledwo wygrzebaliśmy się z kartonów, dopiero co poskręcaliśmy meble i rozstawiliśmy zdjęcia na półkach kiedy nadeszła wiadomość o konieczności przeprowadzki.
co prawda nie daleko. to nie jest kolejna zmiana miasta. jedynie 7km od aktualnego miejsca pobytu...a mimo to na widok toreb rozstawionych w korytarzu dostaję gęsiej skórki. składam do nich rzeczy już zupełnie niechlujnie, nie opisuje. jestem skrajnie zmęczona i obolała.
M już nie dostaje palpitacji serca jak widzi, że coś pomagam. bezceromonialnie na mnie krzyczy i karze bezwzględnie siedzieć na dupie i robić NIC. wiem, że ma rację. szpitala uniknęłam tylko dzięki obietnicy ciągłego leżenia.
ale jak tu leżeć kiedy trzeba się pakować?
z pozytywnych informacji - wybraliśmy imię :) Igor
i nagle wszyscy dookoła zaczęli pytać "a co jeśli będzie dziewczynka?"
nie rozumiem co ma być? mam wtedy nie kochać? panną Igorową raczej nie zostanie ale czy to takie ważne?
co prawda nie daleko. to nie jest kolejna zmiana miasta. jedynie 7km od aktualnego miejsca pobytu...a mimo to na widok toreb rozstawionych w korytarzu dostaję gęsiej skórki. składam do nich rzeczy już zupełnie niechlujnie, nie opisuje. jestem skrajnie zmęczona i obolała.
M już nie dostaje palpitacji serca jak widzi, że coś pomagam. bezceromonialnie na mnie krzyczy i karze bezwzględnie siedzieć na dupie i robić NIC. wiem, że ma rację. szpitala uniknęłam tylko dzięki obietnicy ciągłego leżenia.
ale jak tu leżeć kiedy trzeba się pakować?
z pozytywnych informacji - wybraliśmy imię :) Igor
i nagle wszyscy dookoła zaczęli pytać "a co jeśli będzie dziewczynka?"
nie rozumiem co ma być? mam wtedy nie kochać? panną Igorową raczej nie zostanie ale czy to takie ważne?
sobota, 16 lipca 2011
pierwszy raz
po wczorajszych skurczach uświadomiłam sobie, że brakuje nam jeszcze całej masy rzeczy. między innymi zabawek. nie mamy żadnej.
to znaczy nie mieliśmy.
dzisiaj w ramach odpoczynku na werandzie pierwszy raz zaciskałam znajomość z igłą i nitką :)
oto co z tego wyszło:
to znaczy nie mieliśmy.
dzisiaj w ramach odpoczynku na werandzie pierwszy raz zaciskałam znajomość z igłą i nitką :)
oto co z tego wyszło:
piątek, 15 lipca 2011
środa, 13 lipca 2011
niedziela, 10 lipca 2011
abym pamiętała
Wasze dzieci nie są waszą własnością;
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą
i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony.
Children
And a woman who held a babe against her bosom said, "Speak to us of
Children."
And he said:
Your children are not your children.
They are the sons and daughters of Life's longing for itself.
They come through you but not from you,
And though they are with you, yet they belong not to you.
You may give them your love but not your thoughts.
For they have their own thoughts.
You may house their bodies but not their souls,
For their souls dwell in the house of tomorrow, which you cannot visit,
not even in your dreams.
You may strive to be like them, but seek not to make them like you.
For life goes not backward nor tarries with yesterday.
You are the bows from which your children as living arrows are sent forth.
The archer sees the mark upon the path of the infinite, and He bends you
with His might that His arrows may go swift and far.
Let your bending in the archer's hand be for gladness;
For even as he loves the arrow that flies, so He loves also the bow that
is stable.
-- Kahlil Gibran
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą
i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony.
Children
And a woman who held a babe against her bosom said, "Speak to us of
Children."
And he said:
Your children are not your children.
They are the sons and daughters of Life's longing for itself.
They come through you but not from you,
And though they are with you, yet they belong not to you.
You may give them your love but not your thoughts.
For they have their own thoughts.
You may house their bodies but not their souls,
For their souls dwell in the house of tomorrow, which you cannot visit,
not even in your dreams.
You may strive to be like them, but seek not to make them like you.
For life goes not backward nor tarries with yesterday.
You are the bows from which your children as living arrows are sent forth.
The archer sees the mark upon the path of the infinite, and He bends you
with His might that His arrows may go swift and far.
Let your bending in the archer's hand be for gladness;
For even as he loves the arrow that flies, so He loves also the bow that
is stable.
-- Kahlil Gibran
czwartek, 7 lipca 2011
mózg mi się przegrzewa
ciąża to piękny okres w życiu kobiety... być może.
o ile ta kobieta nie musi pracować, uczyć się, podróżować,spać a czasem oddychać ;) to wtedy wszystko może być magiczne.
kiedy jednak w sesji letniej jest 16 egzaminów i zaliczeń, projekty w pracy walą się na głowę, pociągi jeżdżą te same co za czasów PRLu i dziwnym zbiegiem okoliczności jednak chce się oddychać (co skutecznie utrudnia kopiący w płuca maluch) to ciąża może być ciężka, frustrująca i po prostu nie do zniesienia.
ok, trochę marudzę. ale tylko trochę.
w sobotę ostatni egzamin. temperatura od poniedziałku sukcesywnie spada - z 38,5 doszłam już do 37,2.
idzie ku lepszemu.
mózg mi się przegrzewa. pewnie od nauki ;)
o ile ta kobieta nie musi pracować, uczyć się, podróżować,spać a czasem oddychać ;) to wtedy wszystko może być magiczne.
kiedy jednak w sesji letniej jest 16 egzaminów i zaliczeń, projekty w pracy walą się na głowę, pociągi jeżdżą te same co za czasów PRLu i dziwnym zbiegiem okoliczności jednak chce się oddychać (co skutecznie utrudnia kopiący w płuca maluch) to ciąża może być ciężka, frustrująca i po prostu nie do zniesienia.
ok, trochę marudzę. ale tylko trochę.
w sobotę ostatni egzamin. temperatura od poniedziałku sukcesywnie spada - z 38,5 doszłam już do 37,2.
idzie ku lepszemu.
mózg mi się przegrzewa. pewnie od nauki ;)
niedziela, 26 czerwca 2011
sesja i teściowa
nad morzem było cudownie ale powrót do rzeczywistości boli.
w weekend 4 egzaminy - a ja zupełnie nie mam ani czasu, ani chęci ani pamięci do nauki. siedzę nad książkami bardziej po to aby stwarzać pozory. moje ciało przepełnione jest chyba ciążowymi hormonami i mózg nie ma ochoty przyswajać informacji innych niż te dotyczące noworodków.
dzisiaj przyjeżdża teściowa. może to da mi chwilę czasu na naukę i odpowiednią mobilizację.
w weekend 4 egzaminy - a ja zupełnie nie mam ani czasu, ani chęci ani pamięci do nauki. siedzę nad książkami bardziej po to aby stwarzać pozory. moje ciało przepełnione jest chyba ciążowymi hormonami i mózg nie ma ochoty przyswajać informacji innych niż te dotyczące noworodków.
dzisiaj przyjeżdża teściowa. może to da mi chwilę czasu na naukę i odpowiednią mobilizację.
poniedziałek, 20 czerwca 2011
morze jest cudowne
tylko dwa dni, ale już mi lepiej. ten niesamowity zapach, wiatr, szum fal zdziałałby cuda. niestety rozchodzące się spojenie nie pozwoliło na spacery i w ogóle jakiś ruch, ale pogapić się na wodę też jest fajnie. trochę jestem jak niepełnosprawna z tym uszczerbkiem. dobrze, że do porodu zostały już tylko 2 miesiące.
myśląc o porodzie i o tym co mnie najbardziej na świecie uspokaja doszłam do wniosku, że muszę zaopatrzeć się w nagranie szumu morza.
wróciłam spokojniejsza, choć dziś jakoś chęci do pracy brak... to tak chyba pourlopowo jeszcze. od jutra biorę się ostro za siebie. nadrabiam zaległe projekty, wrzucam zaległości na eneurona, otwieram książki do nauki na zbliżającą się sesje.
dzisiaj jeszcze leniuchuje.
myśląc o porodzie i o tym co mnie najbardziej na świecie uspokaja doszłam do wniosku, że muszę zaopatrzeć się w nagranie szumu morza.
wróciłam spokojniejsza, choć dziś jakoś chęci do pracy brak... to tak chyba pourlopowo jeszcze. od jutra biorę się ostro za siebie. nadrabiam zaległe projekty, wrzucam zaległości na eneurona, otwieram książki do nauki na zbliżającą się sesje.
dzisiaj jeszcze leniuchuje.
środa, 15 czerwca 2011
gorzej i lepiej
lekarz wyprowadził mnie z równowagi całkowicie.
jutro rano wsiadam w samochód i jadę nad morze. muszę się zrelaksować, odpocząć, pozbierać siły na kolejne tego typu przeprawy.
jutro rano wsiadam w samochód i jadę nad morze. muszę się zrelaksować, odpocząć, pozbierać siły na kolejne tego typu przeprawy.
poniedziałek, 13 czerwca 2011
postraszyć lekarzem
jutro czeka mnie wizyta u nowego lekarza. szczęśliwiec ten jeszcze nie wie, że będzie prowadził moją ciążę dalej. o ile się dogadamy oczywiście...
i tutaj pojawia się właśnie pewien problem. z pierwszym lekarzem okres 'dotarcia się' zajął prawie cały pierwszy trymestr. przeszliśmy rozmowy w stylu:
lekarz: proszę brać witaminy marki X
ja: proszę dać skierowanie na biochemię, to jak wyjdą braki to będę brała
ostatecznie wiedziałam, że chociaż patrzy na mnie jak na trochę zacofaną wariatkę to w czasie porodu nie będzie się zbytnio pieklił kiedy odmówię podania oksytocyny, przebicia pęcherza etc. zresztą, i tak planowałam rodzić w domu - o czym lekarz wiedział i raczył to nawet skwitować, że taka forma porodu w dzisiejszych czasach jest tylko dla tak upartych kobiet jak ja :D pewnie chciał powiedzieć bab ale mu nie wypadało ;)
teraz, kiedy przeprowadzka wymusiła konieczność zmiany lekarza i planów porodowych - nie znalazłam położnej do porodu domowego w Białymstoku - myśl o pierwszej wizycie i konieczności tłumaczenia od nowa swoich racji jakoś mnie przeraża. tak po prostu się boję. niby to śmieszne, w końcu to nie jedyny lekarz, jeśli powie, że warunki porodowe, które stawiam są nie do spełnienia to pójdę do innej prywatnej kliniki.
tak czy inaczej, czuję się jakbym musiała szykować się na wojnę.
i tutaj pojawia się właśnie pewien problem. z pierwszym lekarzem okres 'dotarcia się' zajął prawie cały pierwszy trymestr. przeszliśmy rozmowy w stylu:
lekarz: proszę brać witaminy marki X
ja: proszę dać skierowanie na biochemię, to jak wyjdą braki to będę brała
ostatecznie wiedziałam, że chociaż patrzy na mnie jak na trochę zacofaną wariatkę to w czasie porodu nie będzie się zbytnio pieklił kiedy odmówię podania oksytocyny, przebicia pęcherza etc. zresztą, i tak planowałam rodzić w domu - o czym lekarz wiedział i raczył to nawet skwitować, że taka forma porodu w dzisiejszych czasach jest tylko dla tak upartych kobiet jak ja :D pewnie chciał powiedzieć bab ale mu nie wypadało ;)
teraz, kiedy przeprowadzka wymusiła konieczność zmiany lekarza i planów porodowych - nie znalazłam położnej do porodu domowego w Białymstoku - myśl o pierwszej wizycie i konieczności tłumaczenia od nowa swoich racji jakoś mnie przeraża. tak po prostu się boję. niby to śmieszne, w końcu to nie jedyny lekarz, jeśli powie, że warunki porodowe, które stawiam są nie do spełnienia to pójdę do innej prywatnej kliniki.
tak czy inaczej, czuję się jakbym musiała szykować się na wojnę.
środa, 8 czerwca 2011
dzień w pracy
praca w domu ma swoje plusy i minusy. przy moim stylu życia niewątpliwym atutem jest mobilność - mogę praktycznie w każdej chwili spakować laptopa i wsiąść do samochodu. szczerze mówiąc jest to główny powód dla którego robię to co robię.
ale są też minusy. jednym z nich są inni domownicy, którym czasem ciężko jest zrozumieć, że kiedy klikam w klawisze to wcale nie rozmawiam ze znajomymi, a gdy odbieram skypa to właśnie negocjuje kolejne zlecenie. uśmiechają się z niedowierzaniem kiedy opowiadam im o kliencie z drugiego końca Polski. śmieszne to, fajne, ale czasem irytujące... zwłaszcza gdy ktoś z wyrzutem powie, że przecież miałam tyle czasu na ugotowanie zupy pomidorowej.
(foto wygooglowane)
ale są też minusy. jednym z nich są inni domownicy, którym czasem ciężko jest zrozumieć, że kiedy klikam w klawisze to wcale nie rozmawiam ze znajomymi, a gdy odbieram skypa to właśnie negocjuje kolejne zlecenie. uśmiechają się z niedowierzaniem kiedy opowiadam im o kliencie z drugiego końca Polski. śmieszne to, fajne, ale czasem irytujące... zwłaszcza gdy ktoś z wyrzutem powie, że przecież miałam tyle czasu na ugotowanie zupy pomidorowej.
(foto wygooglowane)
poniedziałek, 6 czerwca 2011
przeprowadzki ciąg dalszy
najpierw kilkaset kilometrów średniej jakości drogi. potem przenoszenie kartonów. rozpakowywanie i decydowanie co, gdzie, jak. w efekcie w salonie mam stos pustych pudeł, zero złożonych mebli, masę książek na podłodze i nieodparte wrażenie, że przeprowadzki są pomysłem szatana :)
najgorsze ze wszystkiego było zaś to, że mi nie wolno było robić absolutnie NIC. ze względu na stan odmienny mogłam jedynie patrzeć i się irytować, albo częściej irytować tych, którzy nosić to wszystko musieli. gdy tylko dotknęłam się do jakiejś malutkiej torby czy innego pakunku mój szanowny mąż dostawał palpitacji serca i leciał na ratunek.
najgorsze ze wszystkiego było zaś to, że mi nie wolno było robić absolutnie NIC. ze względu na stan odmienny mogłam jedynie patrzeć i się irytować, albo częściej irytować tych, którzy nosić to wszystko musieli. gdy tylko dotknęłam się do jakiejś malutkiej torby czy innego pakunku mój szanowny mąż dostawał palpitacji serca i leciał na ratunek.
niedziela, 5 czerwca 2011
sesja
zaliczenia na studiach mają to do siebie, że zawsze przypadają w najbardziej gorące dni w roku.
czwartek, 2 czerwca 2011
nie mogę spać. again.
Dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że ciąża to okres kiedy na zmianę jest się nieziemsko zmęczonym i cierpi się na bezsenność. W ciągu dnia chodzę jak żywe zombi, w nocy nie mogę zmrużyć oka. Opinia lekarza - to normalne. Ciekawe czy by tak mówił gdyby to on w ciągu ostatniego tygodnia przespał łącznie 10 godzin.
Poproszę takie łóżko. Delikatny wiatr i książkę. Mrrrr...
(foto from: http://pinterest.com/pin/5032168/)
Poproszę takie łóżko. Delikatny wiatr i książkę. Mrrrr...
(foto from: http://pinterest.com/pin/5032168/)
środa, 1 czerwca 2011
z wielu powodów
Opuściłam starego bloga z wielu powodów. Prowadziłam go od kilku lat i o dziwo czuję się teraz... lepiej. Najwyraźniej sentymenty nie są moją mocną stroną.
W moim życiu wieleee zmian. W ciągu ostatniego roku przeprowadzałam się 3 razy - za każdym razem do innego miasta. Nowa praca, a właściwie dwie prace. I klucz programu - ciąża. Wszystko to sprawia, że czuję, że zasłużyłam na nowego bloga i nowy start.
O czym tu będzie? O wszystkim i o niczym. Zapewne o pracy, którą kocham. O studiach, które są moją pasją. O rodzinie, która niebawem się powiększy. O ekologii i wegetarianizmie, bo to część mojego życia. O książkach, bo jestem nałogową czytelniczką. O mnie.
W moim życiu wieleee zmian. W ciągu ostatniego roku przeprowadzałam się 3 razy - za każdym razem do innego miasta. Nowa praca, a właściwie dwie prace. I klucz programu - ciąża. Wszystko to sprawia, że czuję, że zasłużyłam na nowego bloga i nowy start.
O czym tu będzie? O wszystkim i o niczym. Zapewne o pracy, którą kocham. O studiach, które są moją pasją. O rodzinie, która niebawem się powiększy. O ekologii i wegetarianizmie, bo to część mojego życia. O książkach, bo jestem nałogową czytelniczką. O mnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











